Choroby psychiczne to wciąż tabu – kiedy ktoś doświadcza kryzysu psychicznego raczej o tym nie mówi…

O tym, jak ważna jest profilaktyka – przypominamy rozmowę z Katarzyną Szczerbowską, która choruje na schizofrenię i jest rzeczniczką Biura do spraw pilotażu Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego. Rozmawiała Karolina Morelowska-Siluk/ Zwierciadło

„Mam wrażenie, że bagatelizujemy wszystkie potencjalne choroby dopóki one się już nie pojawią i nie zaczną paraliżować naszego życia. Słabo dbamy o swój organizm, nastrój, pasje. Zdarza się, że to przychodzi z czasem, z dojrzałością. Ale choroba psychiczna potrafi uprzedzić nasz proces dojrzewania. Dlatego profilaktyka jest tak bardzo ważna”- mówi Katarzyna Szczerbowska, dziennikarka, która od kilku lat działa na rzecz osób chorujących psychicznie. Jest rzeczniczką Kongresu Zdrowia Psychicznego. Choruje na schizofrenię.

Przygotowując się do naszej rozmowy przeprowadziłam mini ankietę, zapytałam 28 osób czy znają kogoś, kto ma jakieś problemy związane ze zdrowiem psychicznym. Z prawie trzydziestoosobowej grupy, tylko cztery osoby odpowiedziały, że znają kogoś takiego. Czy to jest możliwe? Jakie są statystyki dotyczące naszego zdrowia psychicznego?
Mogę powiedzieć z pełną odpowiedzialnością, że to nie jest możliwe. Jeszcze przed pandemią Instytut Psychiatrii i Neurologii w Warszawie zrobił badanie (EZOP II – kompleksowe badanie stanu zdrowia psychicznego społeczeństwa i jego uwarunkowań), z którego wynika, że co czwarty mieszkaniec Polski przeżył, przeżywa lub przeżyje głębszy kryzys psychiczny. Ponadto szacuje się, że dwa miliony Polaków choruje na depresję, 800 tysięcy na chorobę afektywną dwubiegunową, a 400 tysięcy na schizofrenię. Te dane oznaczają, że spotykamy chorujących ludzi codziennie. W pracy, sklepie, kinie, komunikacji miejskiej, w rodzinie… Często nie wiemy po prostu, że ktoś doświadcza kryzysu, bierze leki, choruje psychicznie.

Bo tego – wbrew powszechnemu przekonaniu – nie widać na pierwszy, a nawet drugi rzut oka…
Jasne. Widać tylko te osoby, które np. mówią do siebie, zajmują się kompulsywnym zbieractwem, itd., po prostu „dziwacznie” się zachowują. Ale to tylko niewielki procent osób chorujących psychicznie. Poza tym, kiedy ktoś doświadczył albo właśnie doświadcza kryzysu psychicznego raczej o tym nie mówi… Zwłaszcza dotyczy to schizofrenii, ta diagnoza jest najcięższym piętnem. Budzi współczucie, strach. Dlatego osoby chorujące na schizofrenię, jeśli już w ogóle odważą się coś powiedzieć światu, bo na przykład były w szpitalu i trzeba jakoś tę sytuację publicznie opisać, mówią, że mają depresję.

Poza tym co wymieniłam jest oczywiście całe mnóstwo innych problemów związanych z psychiką: zaburzenia odżywiania, stany lękowe, ataki paniki, itd. Wbrew temu, co usłyszałaś od swoich „ankietowanych” kłopoty ze zdrowiem psychicznym naprawdę są dość powszechne. Choć ja też słyszę od ludzi, że ich nie ma. Kiedy kilka lat temu pracowałam w redakcji kobiecego magazynu, też usłyszałam od pięćdziesięcioletniej redaktorki, że nie zna nikogo, kto chorował czy choruje psychicznie.

Cała rozmowa: https://zwierciadlo.pl/psychologia/522066,1,choroba-psychiczna-to-wciaz-tabu–kiedy-ktos-doswiadcza-kryzysu-psychicznego-raczej-o-tym-nie-mowi.read?fbclid=IwAR3DzxBduShvtI8lOLmxiRNMWWf447egus57vE1FutLbeLm6Dv3p29LAFvo#

Źródło: zwierciadlo.pl