Psychiatria po nowemu. “Osoba chora psychicznie nie musi leżeć. W szpitalach przydałaby się świetlica, siłownia, dostęp do ogrodu” – rozmowa z Katarzyną Szczerbowską

Rozmawiała: Anita Karwowska

Stara psychiatria oparta jest na hospitalizacjach i wizytach w poradni. Do psychiatrów czeka się w kolejkach wielomiesięcznych. Nasza reforma dąży do tego, by szpitale psychiatryczne nie były formą jedynej pomocy, a ostatecznością – mówi Katarzyna Szczerbowska z Kongresu Zdrowia Psychicznego

Rozmowa z Katarzyną Szczerbowską, asystentką zdrowienia, rzeczniczką Biura do spraw pilotażu Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego, rzeczniczką prasową Kongresu Zdrowia Psychicznego.

Fragment:

Anita Karwowska: Kongres Zdrowia Psychicznego zaproponował gruntowną przebudowę sposobu, w jaki obecnie leczy się pacjentów z problemami psychicznymi.

Katarzyna Szczerbowska: Stara psychiatria oparta jest przede wszystkim na hospitalizacjach i wizytach w poradni. Dostęp do psychiatrów w ramach NFZ jest niezwykle utrudniony. Stoi się do nich w wielomiesięcznych kolejkach. Lekarzy tej specjalności jest zdecydowanie za mało. W związku z tym w praktyce pacjent w ciągu roku jest w stanie dostać się tylko na cztery wizyty trwające po kwadransie. Jeśli nie skorzysta z pomocy prywatnie, pozostaje bez opieki. Szacuje się, że dwa miliony Polaków ma depresję, 800 tys. chorobę afektywną dwubiegunową, 400 tys. schizofrenię, poza tym zaburzenia lękowe, nerwice, zaburzenia odżywiania. Jedynie pięć procent chorujących na schizofrenię ma dostęp do jakiejś formy terapii wykraczającej poza hospitalizację. Trzy czwarte Polaków wymagających opieki nie ma dostępu do zespołów leczenia środowiskowego, które mogą przyjeżdżać do domu, by wspierać osobę w kryzysie i jej rodzinę. Trzy czwarte mieszkańców Polski nie ma również dostępu do oddziałów dziennych. To znacznie bardziej przyjazna pacjentowi forma pomocy niż oddział całodobowy. Przychodzi się tam codziennie na kilka godzin zajęć relaksacyjnych, terapeutycznych, psychoedukacyjnych, po czym wraca się do domu. Na oddziałach dziennych są organizowane warsztaty gotowania, zajęcia plastyczne, rozmowy w grupie wsparcia, wycieczki, wspólna gimnastyka. Taka forma terapii przynosi znakomite efekty, szczególnie dla osób wychodzących z kryzysu, po pobycie w szpitalu, które chciałyby odzyskać swoje życie, odzyskać siebie – móc pracować, uczyć się, tworzyć szczęśliwe więzi.

Wasza reforma zakłada, że takimi miejscami blisko pacjenta powinny być centra zdrowia psychicznego. Jak one działają?

– Na razie mamy 33 centra prowadzone w ramach pilotażu Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego. W Warszawie działają m.in. na Woli i Bródnie, swoje centrum ma Kościerzyna, Słupsk, Hajnówka i Nowa Dęba. Mogą z nich korzystać mieszkańcy tych miejsc. Przy zgłaszaniu się po wsparcie liczy się miejsce zamieszkania, a nie zameldowania. Do centrum zdrowia psychicznego można przyjść z każdym problemem, depresją, chorobą afektywną dwubiegunową, kryzysem po rozstaniu. Wyjątkiem są tylko osoby uzależnione, które leczone są w poradniach leczenia uzależnień. Pomoc jest bezpłatna dla wszystkich mieszkańców Polski, również tych, którzy są nieubezpieczeni. Mają też oni prawo do refundowanych leków. Zgodnie z ustawą o osobach doświadczających kryzysu. Idea centrów opiera się na tym, że zgłaszający się pacjent pomoc dostaje natychmiast. Bez skierowania i umawiania się wcześniej. Wystarczy przyjść. W godz. 8-18 w każdy dzień powszedni w punkcie zgłoszeniowo-koordynacyjnym dyżuruje psycholog lub inny specjalista. Na podstawie wywiadu z pacjentem tworzy wstępny plan pomocy. W pilnych przypadkach następny krok musi zostać poczyniony w ciągu 72 godzin. Centra pomagają lokalnej społeczności, dzięki temu można łatwo włączyć w nią pomoc społeczną, władze lokalne. Takie finansowanie – na liczbę mieszkańców terenu odpowiedzialności – pozwala bardzo plastycznie budować wsparcie – tworzyć kluby pacjenta, ogrody terapeutyczne, grupy terapeutyczne – sportowe, pracy z ciałem, plastyczne, regularnie spotykać się z pacjentem i jego rodziną. Oferowana opieka jest bardzo różnorodna, tak żeby ją jak najlepiej dostosować do potrzeb osoby w kryzysie. Oprócz psychologów i psychoterapeutów w centrach dostępni są również doradcy zawodowi, którzy pomagają wrócić do pracy oraz asystenci zdrowienia.

Kto to?

– To osoby, które same przeszły przez kryzys, a potem odbyły odpowiednie przeszkolenie, by pomagać innym – ludziom w kryzysie i ich bliskim. Dają osobom w kryzysie nadzieję na pokonanie problemu, są często łącznikiem między lekarzem a pacjentem. Im łatwiej jest nawiązać kontakt niż specjalistom, prowadzą ze specjalistami grupy wsparcia, towarzyszą pacjentom oddziałów całodobowych na spacerze. Jestem po takim kursie, choć nie pracuję w tej roli. W CZP jest też koordynator opieki, który czuwa, by zaplanowane leczenie było realizowane. Jeśli więc pacjent przestaje się pojawiać na konsultacjach, to koordynator kontaktuje się z nim i sprawdza, co się dzieje.

Czy taka formuła opieki ma szansę wejść do systemu?

– To duża zmiana, mam nadzieję, że uda się nam do niej przekonać ministra zdrowia. Chcemy, aby leczenie środowisko pacjentów doświadczających kryzysu psychicznego zostało zapisane w ustawie. Postulujemy, aby w każdym powiecie było Centrum Zdrowia Psychicznego, dzięki czemu zniwelowany byłby problem terytorialnego wykluczenia z bezpłatnej, szybkiej, nowoczesnej pomocy. To opieka wymagająca nakładów finansowych, ale zmiany są niezbędne. Psychiatria jest bardzo niedoszacowana, przeznaczamy na nią 3,4 proc. ogółu nakładów na zdrowie. Na zachodzie Europy to sześć proc., są to znacznie większe kwoty. A im więcej się wyda na odpowiednie wsparcie, tym więcej się zaoszczędzi – ludzie nie będą musieli korzystać z długich zwolnień lekarskich, nie będą tracić pracy, nie będą potrzebowali renty i orzeczenia o niepełnosprawności. Wsparcie w nurcie psychiatrii środowiskowej, w leczeniu na różne sposoby w lokalnej społeczności nie polega tylko na zniwelowaniu objawu kryzysu, ale też na pomocy w zdrowieniu. Droga do zdrowienia do wspólna droga pacjenta i osób wspierających go.

Co to znaczy?

We wszystkim chodzi o to, żeby pomoc jak najbardziej dopasować do potrzeb pacjenta. By w pacjencie widzieć człowieka – z jego słabościami, kruchością, kontekstem, w jakim żyje. Nikt nikogo na siłę nie uleczy, dlatego takim dobrym wsparciem są asystenci zdrowienia, mający osobiste doświadczenie, np. tego, że zmarnowali wiele lat swojego życia, nie przyjmując pomocy.

Całość dostępna pod linkiem: https://wyborcza.pl/7,162657,27272602,psychiatria-po-nowemu-osoba-chora-psychicznie-nie-musi-lezec.html

Źródło: Gazeta Wyborcza